• Kibice Razem
  • Lechia Gdańsk
  • Śląsk Wrocław
  • Arka Gdynia
  • Polonia Warszawa
  • GKS Tychy
  • Miedź Legnica
  • Górnik Zabrze
  • Korona Kielce
  • Lech Poznań
  • Jagiellonia Białystok
  • Ruch Chorzów
  • GKS Bełchatów
  • Sandecja Nowy Sącz
  • Pogoń Szczecin
  • Stal Mielec
Nic o Motorze bez nas - jesteśmy na posiedzeniu Komisji Sportu dotyczącej sytuacji Motoru Lublin.

Opublikowany 10 lipca 2018

Nic o Motorze bez nas - jesteśmy na posiedzeniu Komisji Sportu dotyczącej sytuacji Motoru Lublin.

Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji prezesa Motoru, Leszka Bartnickiego na temat wydarzeń w klubie przez ostatnie półtora roku. Sternik Motoru podkreślał, że odkąd rozpoczął pracę w klubie, pierwszy zespół wywalczył łącznie 114 punktów w 50 meczach, notując 36 wygranych, sześć remisów i osiem porażek. Jednak, pomimo średniej 2,09 pkt na mecz i największej ilości strzelonych goli w całej lidze, w zeszłym sezonie żółto-biało-niebieskim nie udało się awansować do II ligi. Gieraga odchodzi z Motoru Juniorzy Motoru wrócili do zajęć Piłkarze Motoru wrócili do treningów. Prezes podkreślał, że w w ciągu minionych 18 miesięcy w klubie rozwinięta została akademia, a także szkolenie bramkarzy. W akademii, która skupia 15 drużyn, trenuje około 500 dzieci. Kolejnych 90 dzieci w wieku 3-6 lat wzięło dotychczas udział w zajęciach Piłkarskie Przedszkola Motoru. Natomiast zespoły żółto-biało-niebieskich w Centralnej Lidze Juniorów U15 oraz U19 zakończyły poprzednie sezony na trzecim miejscu. Bartnicki mówił także, że klub uczestniczył w wielu wydarzeniach charytatywnych, zwiększył średnią frekwencję na Arenie Lublin o prawie 60%, a także często pojawiał się na łamach mediów, w tym ogólnopolskich. Po wystąpieniu prezesa Motoru, głos zabrali radni. Zdzisław Drozd zarzucał Bartnickiemu, że ten nic nie powiedział na temat problemów w klubie. - Poza tym, mieliście awansować i to zadanie nie zostało zrealizowane – mówił polityk. Następnie radni poprosili o przedstawienie sprawozdania finansowego za rok 2017, które po pewnym czasie do nich trafiło, choć w skróconej wersji. Z dokumentów wynikało, że spółka przyniosła stratę. - Tak jest od kilku lat, zarówno w Motorze, jak i w SPR Lublin. Motor został dokapitalizowany, a tego nie można traktować jako przychód, więc jest strata – tłumaczył Paweł Majka, przewodniczący rady nadzorczej klubu. Majka został zapytany dlaczego prezes Bartnicki został pod koniec czerwca odwołany, a po kilku dniach powrócił na stanowisko. Przewodniczący odpowiedział tylko, że taka była decyzja rady nadzorczej, a protokół z danego posiedzenia nie będzie ujawniony. - Budowanie takiej atmosfery powoduje, że środowisko piłkarskie w Polsce jest zdezorientowane. Tu powinna być spokojna atmosfera. Czy jest pan w stanie zapewnić, że prezes nie zostanie w najbliższym czasie odwołany? - pytał Ławniczak. - Na takie cynicznie pytanie nie będę odpowiadał – mówił Majka, dodając następnie - Członkowie zarządów w spółkach miejskich to nie jest funkcja dożywotnia.Zarzutów wobec Motoru było więcej. - Kibice awansowali do wyższej ligi, a drużyna dalej jest niżej. Emerytami i zawodnikami niezwiązanymi z tym miastem awansu nie wywalczymy. Nie jesteśmy za tym, żeby ograniczać funkcjonowanie Motoru Lublin, wręcz przeciwnie - chcemy wspierać zespół w Centralnej Lidze Juniorów. Może trzeba pomyśleć o stypendiach dla młodych piłkarzy, żeby nie emigrowali do innych miast i klubów? - zastanawiał się Ławniczak. Gieraga odchodzi z Motoru Juniorzy Motoru wrócili do zajęć Piłkarze Motoru wrócili do treningów. Uważam, że błędem było zatrudnianie człowieka, który pomógł stworzyć frekwencję, ale nie dał awansu - dodał radny Eugeniusz Bielak. - W dodatku, ściągnięcie Marcina Burkhardta było najgorszą rzeczą, jaką można było zrobić tej drużynie. Jeżeli znajdziecie dobrego trenera, to on w dwa lata stworzy dobry zespół. Tej drużynie zabrakło atmosfery. Dlatego proszę o zatrudnienie szkoleniowca, który ma doświadczenie i stworzy atmosferę – podkreślał. W obronie Motoru stanął prezes Lubelskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Bartnik, który podkreślał, że piramida szkoleniowa w tym klubie działa bez zarzutu. Sternik LZPN dodał, że obecnie najważniejsze jest ustalenie, co zrobić, by w sezonie 2018/19 lubelska drużyna wreszcie wywalczyła awans. Na późniejszych etapach obrad pojawiła się m.in. sugestia radnego Leszka Daniewskiego, by w Motorze wprowadzić ciszę medialną, która rzekomo mogłaby pomóc drużynie w osiąganiu lepszych wyników. Co sezon, na sport motorowy są przeznaczane coraz mniejsze pieniądze. Któryś rok z rzędu panuje niechęć UM wobec sportów motorowych. Gdy czytam odpowiedzi na pewne pisma, to mnie krew zalewa. Prezesa Motoru zapytano także o to, czy jest w stanie zapewnić, że w kolejnym sezonie zespół uzyska promocję do upragnionej II ligi. - Nie możemy teraz powiedzieć, że skład, który obecnie budujemy zapewni nam awans – tłumaczył Bartnicki. - Będziemy teraz w lidze konkurować chociażby ze Stalą Rzeszów, która ma dużo większe możliwości finansowe od nas. Staramy się dobierać jak najlepszych zawodników i chcemy walczyć o jak najlepszy wynik – zapewnił. Bartnicki został także zapytany czy klub potrzebuje pomocy finansowej. - Wiadomo, że każdy grosz się przyda. Bardzo bym apelował, żeby znaleźć jakieś środki na funkcjonowanie zespołu w Centralnej Lidze Juniorów. Tym zawodnikom trzeba płacić kontrakty. Poza tym, policzyliśmy ostatnio, że koszty przejazdów i noclegów na najbliższy sezon CLJ wyniosą 103 tysiące złotych - wyjawił. Ławniczak wniósł dezyderat o to, by dofinansować klub kwotą 103 tysięcy zł oraz by w przyszłym roku budżetowym zwiększyć środki w drodze konkursu. Padł także pomysł o drugi wniosek, by zapewnić prezesowi Bartnickiemu stabilną sytuację w zakresie zatrudnienia. Później jednak, radny Ławniczak wycofał się z tego dezyderatu, ponieważ Komisja ustaliła, że z przyczyn formalnych nie może przyjąć takiego wniosku. 


 

Oceń ten artykuł:
Brak ocen
Komentarze (0)Liczba odwiedzin (26)

Autor: Pączek

Kategorie: Działanie Ośrodka

Tagi:

Print

x

Dołącz do nas